Koncerty relaksacyjne

Poczuj pierwotny puls Ziemi – koncerty relaksacyjne

Poczuj pierwotny puls Ziemi to koncert relaksacyjny, w czasie którego uspokoisz natłok myśli, odpoczniesz i nabierzesz nowego spojrzenia na to, co Cię otacza. Gdy będziesz mieć w Sobie gotowość na coś więcej, odbędziesz fascynującą podróż wgłąb Siebie. Niezależnie od tego, czy przychodzisz na koncert z intecją uzdrowienia czegoś lub po prostu zwykłego odpoczynku,  „Pierwotna Pieśń Ziemi” zadziała dokładnie tak, jak tego potrzebujesz. 

Pamiątka z koncertu w grocie solnej w Poznaniu

Elementy „Pierwotnej Pieśni Ziemi” gram w Szamańskiej Grupie Improwizacji.

JAK TO DZIAŁA?

„Pierwotna Pieśń Ziemi” to moja autorska muzyka intuicyjna. Jest to intuicyjny, czuły śpiew w rytm bębna szamańskiego.

Bęben szamański jest instrumentem terapeutycznym. Oznacza to, że jego dźwięk działa uzdrawiająco na nasz umysł i ciało. Wibracja, czyli drżenie energii pod wpływem dźwięku wydobywającego się z bębna szmańskiego, jest na tyle silna, że wprawia w ruch zastane komórki ciała przymuszjąc je jakby do ich naturalnej pracy na rzecz całego organizmu. 

Mój śpiew jest intuicyjny i czuły. Oznacza to, że nie śpiewam wcześniej skomponowanych piosenek. W chwili występu, poddając się mojej intuicji, czyli mojemu Czuciu, tworzę tę muzykę na bieżąco. 

To właśnie dzięki temu ta muzyka jest taka inteligentna, dostosowana w sposób doskonały do osób słuchających. Tworząc tę muzykę korzystam z inteligencji pola kwantowego. To taki naturalny internet, w którym zapisane są wszelkie informacje o wszystkim, co istnieje. Są tam też zapisane informacje na temat naszych chorób, wszelkich dysfunkcji i problemów i co najważniejsze, na temat rozwiązań tych problemów. My ludzie możemy łączyć się z tym internetem za pomocą rozluźnionego i czującego ciała.

Pamiątka z koncertu w Bydgoszczy.

Pamiątka z koncertu w Łodzi.

Od wielu lat ćwiczę swoje ciało, żeby było rozluźnione i czujące i dzieki temu mam dostęp do tego pola informacji i korzystam z tego m.in. w czasie tworzenia  mojej muzyki. 

Ta muzyka wlewa tam, gdzie jest brak i rozpuszcza tam, gdzie jest nadmiar. Przywraca szerko pojętą równowagę ciała i umysłu.

„Pierwotna Pieśń Ziemi” jest bardzo prosta, wręcz surowa. To właśnie jej surowość i prostota działa silnie uziemiająco. 

Uziemienie to jest naturalny stan istot żyjących na Ziemi. To jest stan w którym:

umysł jest spokojny, nie ma natłoku myśli,

trzeźwo patrzysz na otaczającą Cię rzeczywistość,

podejmujesz "racjonalne" i dobre decyzje,

czujesz się dobrze i pewnie ze Sobą,

stoisz mocno na własnych nogach, masz poczucie, że ze wszystkim Sobie poradzisz,

masz odwagę do podejmowania zdrowego ryzyka,

masz wysokie poczucie własnej wartości, dzięki czemu potrafisz tę wartość zobaczyć też w innych ludziach.

Koncerty odbywają w różnych miejscach w Polsce. Staram się wybierać przyjemne miejsca sprzyjające relaksowi i odpoczynkowi.  


Moja przygoda z muzyka

Od zawsze ciągnęło mnie w stronę muzyki. Moją ulubioną zabawą w dzieciństwie było udawanie, że śpiewam na estradzie przed tysiącami ludzi. Włączałam muzykę bardzo głośno, brałam do ręki długopis, który miał imitować mikrofon i do dzieła! Czułam się w tym cudownie, tak naturalnie…

Całe popołudnia spędzałam w naszym ogrodzie śpiewając w głos, myśląc, że nikt nie słyszy. Po latach dowiedziałam się, że wszyscy słyszeli 🙂

Już w szkole podstawowej należałam do kółka artystycznego, gdzie miałam możliwość oswajać się z wystąpieniami publicznymi. Choć, jak teraz o tym myślę, to nie wiem, czy potrzebowałam oswojenia. Zawsze to uwielbiałam i nadal uwielbiam.

Pamiętam takie jedno zdarzenie ze szkoły średniej…do dziś jest we mnie żywe…było to święto związane z wejściem Polski do Unii Europejskiej i w szkole zorganizowano wystąpienia w różnych językach europejskich. Ja uczyłam się wtedy łaciny i zaśpiewałam hymn akademicki „Gaudeamus igitur…”

W czasie innych występów widownia szemrała, było słychać rozmowy zniecierpliwionych uczniów, którzy już prawdopodobnie chcieli stamtąd wyjść. W czasie mojego wystąpienia zrobiła się taka cisza, że można by powiedzieć, że nawet owady przestały latać. Wszyscy zamarli w słuchaniu mojego śpiewu. Gdy skończyłam, dostałam owacje na stojąco…piękne wspomnienie…

Przez kilka lat uczyłam się śpiewu i gry na instrumentach klawiszowych, a potem wyjechałam na studia do Torunia i chciałam dołączyć do chóru akademickiego, aby dalej śpiewać.  Jednak życie poprowadziło mnie wtedy inaczej i na wiele lat zostawiłam muzykę, sądząc, że to było tylko takie dziecięce hobby.

Jednak moje Serce tęskniło bardzo za muzyką. Podjęłam nawet próby nauki kilka lat temu, jednak czułam, że to już nie to. Poczułam, że ja potrzebuje w tej muzyce czegoś innego. Bardzo podobała mi się zawsze muzyka etniczna, muzyka, w której wyraża się energia Ziemi.

Serce powtarzało jedno hasło: bęben szamański…zdziwiłam się, bo przecież ja nie jestem żadną szamanką! Jednak Serce uparcie prowadziło w tę stronę. Gdy kupiłam bęben, który zrobiła dla mnie, ze szczególną intencją dla mnie, Anna Szyszka, zaczęłam grać i próbowałam do niego śpiewać znane mantry słowiańskie. Jednak Serce szybko wskazało mi kierunek. Chodziło o śpiew intuicyjny. Melodie same do mnie przychodzą, niektóre przyszły i już zostały, a inne przychodzą i odchodzą.

Cały czas jeszcze oswajam się z tym, jak kojący jest mój śpiew dla innych. Dostaję od ludzi informację zwrotną po koncertach, że mój śpiew zabiera w podróż po kosmosie, że mój śpiew budzi  bardzo głębokie wspomnienia, że mój śpiew łagodzi stres, że mój śpiew jest jak lek kojący na rany, że mój śpiew wprowadza w stan Obecności, uważności…

Nie wiedziałam, że tak potrafię, jednak poszłam za głosem Serca i płynę w tym dalej. Czuję, że mam tutaj jeszcze wiele przestrzeni do odkrycia.

OPINIE

Opinie osób, które brały udział w koncercie

Shopping Cart
Scroll to Top